na skróty
Historia
Moja szkoła w Raciborowicach
Szkoła Podstawowa im. ks. Jana Długosza w Raciborowicach to pierwsza i ostatnia szkoła w moim życiu. Tutaj uzyskałam wykształcenie podstawowe i tutaj wróciłam po ukończeniu liceum i studiów wyższych, aby od 1 września 1963 roku podjąć pracę jako nauczyciel matematyki, fizyki i chemii, zaś od 1982 roku jako nauczyciel klas początkowych. Tę właśnie wiejską szkołę, nie zaś krakowską, wybrałam jako miejsce mojej pracy, gdyż była ona dla mnie czymś więcej niż zwykłym budynkiem szkolnym, wypełnionym dziećmi. Była dla mnie drogim miejscem i drugim domem. Uczyli w niej bowiem od lat moi rodzice, którzy dzieciom raciborowickiej szkoły poświęcili swoje życie. Od wczesnego dzieciństwa przebywałam wraz z nimi w szkole, wraz z nimi przeżywałam jej radości i smutki.

Jeden z pierwszych budynków szkolnych
Jeden z pierwszych budynków szkolnych
Od wczesnego dzieciństwa uczyłam się w niej uczciwości, patriotyzmu, szacunku dla tradycji i chrześcijańskiego dziedzictwa kulturowego Polski. Te wartości były zawsze w raciborowickiej szkole przekazywane uczniom z pokolenia na pokolenie, nawet wówczas, gdy - jak to miało miejsce w okresie PRL - były one skazywane na zapomnienie. Szkoła ta miała bowiem zawsze szczęście do nauczycieli z powołaniem, ludzi skromnych i uczciwych, którzy z oddaniem uczyli i wychowywali tutejszą młodzież, starając się ze wszystkich sił otworzyć jej drzwi do średnich i wyższych szkół Krakowa. Dlatego wielu pośród jej wychowanków to świetni fachowcy, ludzie z wyższym wykształceniem, działacze społeczni. Szczyci się nimi raciborowicka szkoła obecnie, szczyciła się również wcześniej.

Zachowany w kronice dawniejszy jej obraz łączę w swej pamięci ze wspomnieniami moich rodziców. Mama moja, Janina Raźna, została zatrudniona w Raciborowicach jako nauczycielka w 1930 roku i uczyła języka polskiego, historii i śpiewu do czerwca 1940 roku, kiedy została zwolniona przez Niemców. Nie mogąc uczyć oficjalnie ulubionych przedmiotów, prowadziła w domu tajne nauczanie aż do 1945 roku. Wówczas bowiem dopiero mogła wrócić do szkoły i kontynuować w niej pracę na pełnym etacie do 1969 roku, a następnie na półetacie do 1973 roku. Od wojny drogę z Batowic - z naszego rodzinnego domu - do raciborowickiej szkoły pokonywała mama wraz z moim ojcem, Stefanem Raźnym, który został tu zatrudniony na jej miejscu jako nauczyciel w 1940 roku i uczył matematyki, fizyki, chemii, prac ręcznych. W 1951 roku otrzymał nominację na kierownika szkoły w Raciborowicach, obejmując to stanowisko po Janie Stadnickim. Szkołą kierował do 1972 roku, kiedy z powodu ciężkiej choroby przeszedł na emeryturę.

Dzięki wspaniałym nauczycielom, którzy z nimi współpracowali, raciborowicka szkoła zachowała swoją patriotyczną tradycję i wysoki poziom nauczania. Te jej wartości zostały przekazane następcom ojca, i nowemu pokoleniu nauczycieli, którzy je z dużym powodzeniem nadal podtrzymują. Gdy dzisiaj myślę o tej szkole, moim drugim domu, wspominam nie tylko moich rodziców, ojca z kredą w ręku przy tablicy z wzorami matematycznymi - ale również uczących wraz z nimi religii, choć nie zawsze w szkole, księży katechetów, nauczycieli historii, biologii, geografii i tylu innych przedmiotów. Myślę o dawnych pokoleniach nauczycieli, o moich nauczycielach i o moich obecnych kolegach. Łączy nas wszystkich jedno: umiłowanie zawodu i troska o dobro naszych uczniów.

wspominała Maria Raźna